Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): Przede
wszystkim chciałbym pogratulować mojemu dobremu koledze Andrei
Anastasiemu i polskiemu zespołowi kwalifikacji olimpijskiej.
Zasłużyli
na nią dobrą postawą w Pucharze Świata.
W sobotnim meczu moja drużyna
grała bardzo nierówno, ale cały czas walczyliśmy.
Gra zaskoczyła w
trzecim secie i później poszło już w dobrym kierunku.
W niedzielę czeka nas spotkanie z Japonią. Stawka jest bardzo duża i podejdziemy do meczu, jakby to był finał olimpijski. Jak wygramy, jedziemy do Londynu.
Andrea Anastasi (trener reprezentacji Polski):
Jesteśmy szczęśliwi z awansu do igrzysk.
Zagraliśmy niewiarygodnie w
dwóch pierwszych setach.
Potem zgubiliśmy gdzieś naszą energię.
W
niedzielę zagramy z Rosją o zwycięstwo w całym turnieju i na pewno
zrobimy, co w naszej mocy, by triumfować.
Giba (kapitan reprezentacji Brazylii): To był
wspaniały mecz.
Dwa punkty są dla nas niezwykle ważne.
Jeśli wygramy w
niedzielę, zdobędziemy kwalifikację olimpijską, a po nią tutaj
przyjechaliśmy.
Marcin Możdżonek (kapitan reprezentacji Polski):
Mieliśmy swoje szanse w meczu z Brazylią, ale ich nie wykorzystaliśmy.
Oni po raz kolejny pokazali, że naprawdę są wielcy.
Po dwóch wygranych
setach bardzo się ucieszyliśmy, ale pozostaje rozgoryczenie porażką.
Zabrakło nam koncentracji, popełnialiśmy niedopuszczalne błędy.
Jestem
zły, bo mogliśmy to spokojnie wygrać.
W niedzielę mecz z Rosją i
uważam, że możemy zwyciężyć.
Stać nas na to i na pewno nie odpuścimy.
Źródło:
http://www.polskieradio.pl/


To pierwsza ligowa wygrana zespołu z Konwiktorskiej od meczu z Legią,
czyli od 18 września.
Dzięki niej zespół „Czarnych koszul" awansował na
siódme miejsce i ma tyle samo punktów co piąta Korona Kielce.
Do lidera
Śląska Wrocław traci sześć punktów.
Mecz nie był porywającym widowiskiem, choć początek nie zapowiadał nudnego spotkania.
Gospodarze mogli prowadzić już w 6. minucie, ale strzał Marka
Zieńczuka z trudem obronił stojący w bramce Polonii Michał Gliwa. Chwilę
później okazję dla Polonii zmarnowali Pavel Sultes, i Grzegorz Bonin.
Piłka po strzale tego drugiego otarła się o słupek.
Przeważała Polonia, a gospodarze szukali szansy na bramkę w kontratakach.
Trener Zieliński najbardziej obawiał się chorzowskiego ataku:
Arkadiusz Piech, Maciej Jankowski.
Tym razem żaden z nich nie był
wstanie pokonać Gliwy.
Jedyna bramka padła w 65. minucie.
W środku boiska Łukasz Trałka
szybko wznowił grę z rzutu wolnego. Zagrał do wychodzącego Czecha Pavla
Sultesa, który w momencie podania był na pozycji spalonej.
Sędzia jednak
tego nie zauważył.
Tuż przed polem karnym karnym,
sprowadzony latem z Sigmy Ołomuniec Czech odepchnął jeszcze Rafała Grodzickiego i bez problemu pokonał Michal Peskovicia.
- Są takie mecze, w których jeśli nie strzela się bramki jako
pierwszy, to w najlepszym razie się remisuje.
Z meczu, który mógł się
dobrze dal nas skończyć, zrobiło się nieszczęście – komentował trener
Ruchu Waldemar Fornalik.
- To był bez wątpienia trudny mecz, ale najważniejsze jest zwycięstwo. Styl i wizualna ocena nie są najważniejsze – twierdził Jacek Zieliński.
W meczu po raz pierwszy po ponad dwóch miesiącach przerwy zagrał
najlepszy w tym sezonie strzelec Polonii Bruno Coutinho.
Brazylijczyk
pojawił się na boisku w 62. minucie zmieniając Tomasza Brzyskiego.
Strzelec czterech bramek na początku sezonu tym razem nie zdobył gola.
Najwięcej emocji przyniósł 17. bieg.
Z pełnym impetem w aktualnego mistrza świata - Tomasza Golloba - wjechał Rosjanin Artiom Łaguta.
Na tor wjechała karetka, ale po opatrzeniu lekkich zadrapań, Gollob postanowił jechać dalej.
Awansował do półfinału, podobnie jak Hampel i trzeci z biało-czerwonych: Rune Holta. Do finału przebił się tylko Hampel. Rywalizował w nim z Darcy Wardem, Antonio Lindbaeckiem i Andreasem Jonssonem.
Polak wystartował najlepiej, ale potem musiał ustąpić miejsca Jonssonowi.
Dzięki drugiemu miejscu zmniejszył stratę do lidera klasyfikacji generalnej mistrzostw świata - Amerykanina Grega Hancocka - do którego traci już tylko 17 punktów.

Napastnik Didier Drogba z Chelsea Londyn trafił do szpitala po meczu z Norwich Union.
Drogba z bramkarzem rywali zderzył się w 69. minucie. Na boisku szybko pojawiła się opieka medyczna.
Przerwa w trakcie gry trwała około siedmiu minut.
Piłkarz The Blues został przetransportowany do szpitala.
Źródło:
http://www.sport.pl/

Bramka Janusza Gola przesądziła o awansie Legii Warszawa do fazy grupowej Ligi Europejskiej.
Legioniści wygrali na Łużnikach ze Spartakiem Moskwa 3:2!
W drugiej minucie doliczonego czasu gry, główkował z około czternastu metrów i wykończył dośrodkowanie Jakuba Rzeźniczaka.
Była to pierwsza bramka Gola na europejskich stadionach i najważniejsza w dotychczasowej jego karierze.
W pierwszym spotkaniu Legia zremisowała ze Spartakiem przed własną publicznością 2:2. Przed rewanżem w Moskwie niewielu kibiców dawało Warszawiakom szanse na awans.
Decydujący strzał Gola był bardzo precyzyjny. Piłka otarła się o słupek i ku rozpaczy gospodarzy zatrzepotała w siatce.
Źródło:
http://www.wiadomosci.swidnickie.pl/